KRYTERUM KAMIONKI – PRZEŁOM

Obserwując sytuację jaka powstała w krajowym sporcie samochodowym,  doszedłem do wniosku, że nowym posiadaczom licencji należy stworzyć przejściową formę zawodów..Nie można uczestników KJS-ów dopuszczać do rajdów z poważnymi OS-ami ponieważ nie mają żadnego doświadczenia ani w jeździe ani w pilotażu. Zazwyczaj, nie mają kontaktu z doświadczonymi zawodnikami startującymi w RSMP, którzy z kolei są mocno zapracowani i nie mają czasu na praktyczne szkolenie. Właściwie, to nie mają gdzie trenować a próby na Odcinkach Testowych są bardzo kosztowne.
Regulamin uzyskania licencji kierowcy rajdowego powoduje, że trzeba jeden sezon sportowy poświęcić chcąc otrzymać upragniony dokument. Później trzeba dodać rok ,aby móc wystartować w RSMP. Wiąże się to oczywiście z wysokim kosztem udziału w sześciu rundach MP. Długa droga – duży budżet , homologowane wyposażenie auta, licencja. Dlatego wymyśliłem „Kryterium Kamionki”. Podstawowe założenia: bezpieczna górska trasa do 6 km., wyłącznie pod górę, klatka z załącznika „J „. fotele kubełkowe, pasy 5-cio punktowe i dwie gaśnice po 2 kg każda. W aucie kierowca i pilot. Generalna zasada: „co nie jest nakazane i zakazane jest dozwolone”. Klasyfikacja wyłącznie w klasach. Trzy liczone podjazdy wyścigowe i suma czasów decyduje o wyniku. Nie jest wymagana licencja zawodnika i aktualna homologacja auta.
Cały projekt regulaminu przedstawiłem Komisji Rajdowej PZM w 2002r. Usłyszałem, że trzeba stosować przepisy MKS-u, , musi być wiza PZM, Komisja BK, uczestnicy wyłącznie z licencjami, ZSS i obserwatorzy z PZM. A zawody miały się same finansować !! Przy tych warunkach miałbym 15 załóg na starcie. Przy dobrej pogodzie. Przestałem się przejmować związkowym monopolistą władzy sportowej. W roku 2003 odbył się pierwszy Górski Konkurs „Kryterium Kamionki”. Na starcie stanęło 26 załóg -. Później bywało różnie: od 64 do 113 załóg. Impreza stała się popularna w środowisku rajdowym. Przyjeżdżały załogi z Poznania, Szczecina. Warszawy, Krakowa, Śląska i Opola. Ogółem zorganizowałem 39 Górskich Konkursów Samochodowych. Nigdy nie było żadnego poważniejszego wypadku. Komisja Sportowa PZM może szantażować Organizatorów wizami a sędziów i zawodników zawieszaniem licencji. Na dobry początek wzięto na celownik organizatora Kryterium, czyli mnie. Byłem szczęśliwym posiadaczem uczciwie wypracowanej licencji sędziowskiej stopnia międzynarodowego: „M”-6/80. Przez 24 lata.
No i zawieszono moją licencję. Za karę,ponieważ organizowałem zawody bez wizy i zgody GKSS i PZM. Od razu widać kto ma monopol na władzę! Ponieważ, mnie już nie można było w niczym zaszkodzić a Górski Konkurs Samochodowy stale się rozwijał , zabrano się do sędziów. Centrala PZM-otu ogłosiła komunikat z którego wynikało, że jeżeli działacz będzie pełnił na Kamionkach funkcję sędziego, to pożegna się licencją. I koledzy – sędziowie odsunęli się od Kryterium!
Po Organizatorze i sędziach przyszła kolej na zawodników.
Dużo emocji przeżyli kierowcy rajdowi — posiadacze licencji krajowych. Osiemnastu zostało uhonorowanych zawieszeniem licencji. Mieli szczęście wystartować w imprezie samochodowej pn.”Kryterium Kamionki”. Chcieli się poprostu przejechać, bo zawodnik powinien startować możliwie często. Ale jak ma licencję a impreza nie ma „wizy” PZM i jest „nielegalna” to kierowcę trzeba ukarać, Taką mamy federację i taką Główną Komisję Sportową !!
Zapomniano, dla kogo właściwie jest szeroko rozumiany sport samochodowy Organizatorzy i Komisje powinny stwarzać dobrą atmosferę sportową. System jaki zapanował w GKSS-sie, różne kary finansowe, szantażowanie kierowców i Organizatorów, to złe metody rządzenia. Obserwując działania GKSS PZM to nie wiadomo czy śmiać się czy płakać, Ale różne dekrety można fabrykować „w dobrej wierze” lub „w złej wierze”.
Karanie zawodników za to, że wystartowali w imprezie w której nie jest wymagana żadna licencja, jest działaniem z złej wierze.
Powoduje to spadek autorytetu PZM o ile jeszcze taki istnieje. O bezpieczeństwie w zawodach samochodowych można mówić długo. Nie ma bezpiecznych rajdów czy wyścigów. Wazny jest dobór trasy OS-uw.
Przez kilkanaście lat układałem trasy Rajdu Elmot i Rajdu Polski. Znam statystykę wypadków i miejsca gdzie najczęściej się zdarzały. Odcinek Specjalny Kamionki – Sokolec ma bardzo pozytywne notowania. Na tej trasie nie było poważniejszego wypadku podczas trwania rajdów. Dlatego wybrałem trasę Kamionki – Przełęcz Jugowska . I nie pomyliłem się. Jak dotąd imprezy przebiegały szczęśliwie i zawodnicy polubili „Kamionki”.
Ale zawsze istnieje ryzyko wypadku – w każdych zawodach.Tam gdzie jest samochód i wysoka prędkość, występuje również ambicja, brak wyobraźni i zwykła głupota.To ostatnie dotyczy szczególnie kibiców. Słowo „bezpieczeństwo” to słowo ‚klucz”. Jak trzeba jakiemuś Organizatorowi przywalić, to ogłasza się, że zawody były źle zabezpieczone Decyduje długość taśmy rozwieszonej na trasie OS-u i ilość gapiących się działaczy „safety”.
Rozwieszanie taśmy tam, gdzie nigdy nie ma kibiców i brak realnego niebezpieczeństwa, to częste zjawisko zdolnych organizatorów. „Kryterium Kamionki” miało być w założeniu spotkaniem wielu młodych kierowców z doświadczonymi zawodnikami. Wymiana rajdowych doświadczeń, liczne rozmowy i zawarte przyjaźnie, stwarzają dobrą atmosferę sportową. Przez wiele lat prowadzenia zawodów udowodniłem
że można i trzeba rozwijać sport samochodowy przez lokalnych Organizatorów i bez zgody związkowej centrali PZM. Aktualnie na Dolnym Śląsku zdecydowana
większości imprez samochodowych jest organizowana przez regionalne Stowarzyszenia. Bogaty kalendarz rajdów i wyścigów oraz wysoka frekwencja zawodników świadczy o skuteczności mojego działania.

Andrzej Dobosz