ODPOWIEDZIALNOŚĆ KARNA KIEROWCY

W sporcie samochodowym kierowca jest nie tylko szoferem ale również zawodnikiem. Pasażer z prawej strony czyli pilot jest również zawodnikiem. Oboje bawią się w uprawianie sportu ekstremalnego co nie zawsze kończy się szczęśliwie. W wyścigach torowych czy górskich bierze udział jedynie kierowca bez pilota. Zawody samochodowe odbywają się albo na drogach publicznych: rajdy albo na specjalnych torach wyścigowych: wyścigi. Różnica jest bardzo istotna ze względu na problemy z bezpieczeństwem zawodów i dotyczy całej załogi lub tylko jednego zawodnika.

Temat jest dosyć obszerny, ponieważ dotyczy ryzykownych decyzji załogi rajdowej oraz bezpieczeństwa publiczności oglądającej Odcinki Specjalne. Sytuacja na torze wyścigowym jest mniej skomplikowana od strony bezpieczeństwa a zawodnik skupia się głownie na samej jeździe i obserwacji konkurentów. Wypadnięcie z toru bardzo rzadko kończy się tragicznie a pomoc jest natychmiastowa. Wypadki w rajdach zdarzają się w każdym roku a niektóre niestety ze skutkiem śmiertelnym. Wtedy wkracza prokurator. który zazwyczaj ma małe pojęcie o tym gdzie kończy się odpowiedzialność kierującego samochodem a zaczyna się ograniczona odpowiedzialność kierowcy – zawodnika. Dotyczy to relacji pomiędzy członkami załogi jak również wypadków w których giną  przypadkowi lub „świadomi” kibice.

W przypadku widzów, winą obarcza się często Organizatora Rajdu, starając się mu udowodnić błędy w zabezpieczeniu trasy OS-u. Czasami zdarza się, że Organizator jest bez zarzutu a kierowca w ogóle nie odpowiada za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Winny sobie jest tylko nieboszczyk, ponieważ znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze. Ten temat wymaga osobnej rozprawy. Osobiście uważam, że pobłażliwe traktowanie kierowców rajdowych jak „świętych krów” na trasie OS-u jest mocno przesadzone. Droga publiczna, nawet wykorzystywana w sposób szczególny nie powinna być identyfikowana z zamkniętym torem wyścigowym. Ale teraz muszę się zająć tematem odpowiedzialności karnej kierowcy i pilota. Sprawa jest prosta gdy zginie kierowca a przeżyje potłuczony pilot.

Również nie ma tematu jak oboje „pójdą do nieba”, ponieważ sami się ukarali za brak wyobraźni. Takie przypadki również są mi znane. Gorzej jak kierowca jest cały i zdrów a pilot opuścił ten nudny padół lub miał szczęście i został trwałym inwalidą. Wtedy rodzina pilota może wytoczyć sprawę z powództwa cywilnego przeciwko zdolnemu kierowcy. I tak też bywało.

Takie sprawy sądowe trwają po kilka lat, ponieważ naszym sędziom nigdy się nie spieszy a mecenasi zacierają ręce – im dłużej tym lepiej ! Trudno podać przykład sprawy zakończonej konkretnym wyrokiem.

Osobiście znam przypadek prokuratorski, który przekonywująco udowadnia zakres odpowiedzialności kierowcy rajdowego.

W roku 1992 byłem przewodniczącym Zespołu Sędziów Sportowych na „Rajdzie Festiwalowym” w Opolu. Rajd stanowił rundę RSMP – niestety po raz pierwszy i zarazem ostatni. Moimi kolegami z Zespołu byli śp. Wojtek Ondraczerk – dyrektor „Rajdu Wisły” i Kazimierz Łuczak – dyrektor „Rajdu Zimowego”. To był wyjątkowo pechowy rajd dla dyrektora Andrzeja Nowaka. Na pierwszym (po prologu) Odcinku Specjalnym pt. „Niwki” nastąpił wypadek w którym zginął pilot. O tym co się działo w dalszym ciągu imprezy, można napisać książkę. Warto wspomnieć, że w Rajdzie, szeroko komentowanym przez telewizję, uczestniczyło około 100 załóg w tym cała czołówka utytułowanych zawodników.

Bardzo mnie interesowało, jaki będzie wynik prokuratorskich dochodzeń. Po kilku miesiącach dowiedziałem się, że Organizator jest w posiadaniu ważnego dokumentu. Odwiedziłem Automobilklub Opolski i zrobiłem kopię z krótkiego ale konkretnego orzeczenia prokuratora. Jest to precedensowy werdykt w historii naszego sportu. Całość zamieszczam poniżej i uważam, że warto z tym wciąż aktualnym dokumentem się zapoznać.

Andrzej Dobosz

 

 

ODPOWIEDZIALNOŚĆ  KARNA  KIEROWCY

Wynik dochodzenia Prokuratury Rejonowej w Opolu

 

Postanowienie o umorzeniu dochodzenia w sprawie wypadku zaistniałego na trasie Rajdu Festiwalowego w Opolu w dniu 6.07.1991r.

Wypadek miał miejsce na trasie Odcinka Specjalnego Nr.1: Dębska Kużnia – Niwki.i prowadził on asfaltową nawierzchnią przez teren leśny. Załoga: Mariusz Wirkijowski i Grzegorz Kłosiński jadąca samochodem „Suzuki Swift 1300” wypadła z trasy OS-u uderzając w drzewo w wyniku czego Grzegorz Kłosiński (pilot) zmarł na miejscu wypadku.

Zebrany materiał dowodowy potwierdził, że wypadek załogi Automobilklubu Morskiego rozpatrywać należy jedynie w kategoriach ryzyka sportowego. Niewątpliwym jest, iż specyfika i charakter rywalizacji w sportach motorowych i samochodowych powodują iż sporty te niosą w sobie znamiona niebezpieczeństwa dla rywalizujących z sobą załóg. Tym samym przystępując do rywalizacji zawodnik godzi się , iż całkiem realne jest narażanie się na niebezpieczeństwo dla swojego zdrowia a nawet życia.

Niewątpliwie istotna pozycja sportu we współczesnym świecie powoduje, iż nauka prawa karnego wprowadziła do swojej doktryny pojęcie ryzyka sportowego w katalog nieskodyfikowanych kontratypów, czyli okoliczności wyłączających w tym wypadku bezprawność czynu.

Ta sytuacja sprawia, iż jakiekolwiek dalsze rozważania odnośnie przyczyn wypadku leżących ewentualnie po stronie załogi samochodu (prędkość, sposób jazdy, wzajemne zrozumienie i współpraca) stają się bezprzedmiotowe.

Jednocześnie należy stwierdzić, iż organizacja Rajdu pod każdym względem odpowiadała wymogom stawianym tego typu imprezom sportowym przez stosowne przepisy i władze sportu samochodowego.

W tym stanie rzeczy podjęcie decyzji o umorzeniu dochodzenia jest w pełni zasadne w myśl dyspozycji art.11 pkt.1 kodeksu postępowania karnego.

Prokurator Prokuratury Rejonowej
mgr. Cezary Domaradzki